Monday, 6 July 2009

Tradycja stalo sie, ze do blogowania zabieram sie w nieodpowiednim czasie. To znaczy, kiedy mam pisac cos innego, pilniejszego i zwiazanego z praca lub studiami. Lub prace magisterska, ktorej zarys nosze w glowie od miesiecy i ktorego to nie moge skopiowac z glowy do komputera. Przegladam oferty pracy, a moze raczej ich brak, i tak sobie mysle, ze pozostanie przy akademii bardzo by mnie w tym momencie radowalo. K wraca na studia i bardzo mu zazdroszcze, chociaz bardzo juz bym chciala miec LCC za soba.

Kilka dni pomieszkiwania w Tottenham, ktory jest przeciez w tym samym miescie, a po powrocie do domu poczulam sie jak po przyjezdzie z wakacji. I to mnie w pewnym sensie porazilo-czy jesli wyprowadzilabym sie dla kogos do innej czesci Londynu, bylabym szczesliwa? Bo odizolowana na pewno. Jasne, mozna wskoczyc do metra i przejechac sie do przyjaciol. Tylko potem trzeba szybko zlapac pociag, zeby zdazyc z powrotem. A co jesli rano trzeba biec do pracy? A praca jest blizej mojego niz jego domu? Niesamowite jak w tym miescie liczy sie najblizsze otoczenie. Czesciej widuje sie ludzi, ktorzy mieszkaja blizej, nawet jesli sa bardziej zajeci niz blizszi przyjaciele mieszkajacy dalej.
Byc moze takie mysli nachodza mnie w zwiazku z galopujacym w moim kierunku wyjazdem do Wroclawia? Rowno po roku. Inna niz rok temu. Zostawiajaca kogos innego niz rok temu. I jadaca na spotkanie z, w pewnym sensie, innymi przyjaciolmi. Bo kazde z nas tyle zrobilo w ciagu tego roku, ze ciezko bedzie nadgonic z opowiesciami. Plus dochodzi wydzielanie czasu dla kazdego, ale tym razem takze wydzielanie czasu dla mnie. Bo dookola pary. I zawsze lekki lek, ze byc moze ktos sie obrazi, jesli zasugeruje spotkanie tylko we dwie/dwoje. Bo tylko w ten sposob mozna szczerze pogadac. Juz sie rok temu M pytal, czy ja nie lubie jego dziewczyny. Pomijajac historie z czasow nastoletnich, chodzi o to, ze jak jade do domu to mam malo czasu i nie chce go marnowac na grzecznosciowe gadki z dziewczyna kumpla, bo nie mam o czym z nia rozmawiac.
Licze tylko na to, ze moje najblizsze babeczki znajda czas i chec na spotkanie na osobnosci. Moze wtedy nie poczuje sie odcieta od Wroclawia?Przez ten rok poczulam sie bardzo oddalona. Niekoniecznie geograficznie. Ten caly ped ze studiami sprawil, ze nie mialam sily a czesto i checi zdawania mailowej relacji z tego, co u mnie. A przepraszac za to tez nie lubie i nie sadze, ze powinnam sluchac czyichs wyrzutow. W taki oto sposob nastepuje prawie naturalna selekcja.

Mocna kawa zaczyna dzialac, wypadaloby to o wiele 'lepiej' spozytkowac.