Przywloklam do domu: magazyn dla ciezarnych, katalog z odzieza ciazowa, katalog z wozkami, ciuszkami dzieciecymi, poradnik o karmieniu piersia, kupony znizkowe z modnych sklepow z odzieza ciazowa, pieluszki, podkladke do przewijania niemowlat, wilgotne sciereczki do podcierania pup niemowlat.
Do rozwiazania mniej niz miesiac, a ja jestem w polu. Przegladam ciazowy komiks Endo, strony Gazety pt rodzic po ludzku, historie mlodych matek (lub za mlodych na bycie matkami) i widze to wszystko "przed oczyma duszy mojej", jak mawial poeta. Tylko jak to wszystko narysowac, jakie czcionki, ile dac rozowego i czy w ogole tykac sie tego zygliwego kolorku? No i jak przekonac promotora-geja z odruchem wymiotnym na mysl o dzieciach- ze to sie sprzeda?
Pakowalam te gadzety do wozka w tesco, a Pani Ekspedientka Hinduska, z ktora znamy sie juz z widzenia, az sie usmiechnela na widok tego wszytskiego i radosnie powiedziala wprost w moja blada twarz "Aaaa Baby!". Zaprzeczylam, ale nie wiem, czy uwierzyla. Tak jak Pani Kazia Sklepowa z osiedlowego sklepiku na Czajkowskiego, kiedy kupowalam 4 rozne polskie edycje magazynow dla ciezarowcow. Wyjrzala az znad lady, zeby popatrzec na moj brzuch.
"To nie to co pani mysli!".
I nie to, co Wy mozecie pomyslec. Nie zaczelam sie rozmnazac, tylko usiluje skonczyc studia i wybralam sobie taki projekt, bo pomysl wydawal mi sie przez jedna z dziewczyn dopracowany. Ona miala pomysla na magazyn, a ja, w chwili szalenstwa, pomysla, ze jej ten magazyn zloze. Bo przeciez tak lubie DTP! Efekt jest taki, ze pomysl byl bardziej niz niedopracowany, artykuly w polu, a grafika jeszcze bardziej. A to cale opisane wyzej badziewie bylo doczepione do magazynu, ktory musialam kupic, zeby wiedziec, co sie sprzedaje. I nieprawda jest, ze najciezsza, najabrdziej naladowana dodatkami i gratisami jest Sunday Times!
Teorii na temat macierzynstwa mam mase, tak jak na kazdy inny temat. Tylko, ze jakos mnie to jeszcze odrzuca, a przynajmniej nie sprawia mi frajdy i nie wyzwala zadnych instynktow. Przegladam zatem rekordowa ilosc zdjec brzuchow i cud, ze mi sie to wszystko jeszcze nie sni. Tylko jeden z promotorow wierzy w sukces tego szalenstwa, ale smiem twierdzic, ze kieruja nim pobudki nieakademickie. Zobaczymy, jakie beda skutki tego porodu wydawniczego i na ile punktow tego mutancika oceni komisja w skladzie: promotor-gej-o-podejsciu-antydzieci oraz promotor-stary-kawaler.
Ostatnie kilka tygodni mojej radosnej tworczosci na tej uczelni bynajmniej nie zapowiada sie w kolorach dzieciecego rozo. Pierwszy egzamin 6 maja.
A calosci przygrywa Portishead i "Machine Gun".