Jutro pierwszy dzien nowych studiow i nowego wszystkiego. Do nowego domu juz sie chyba przyzwyczailam, moze dlatego, ze tylko kilka krokow od starego. Mamy nawet kota, ktory rozumie tylko jamajski akcent. Przydalyby sie wakacje, bo brak energii nastraja mnie srednio, a przeciez powinnam szalec ze szczescia. Moze po prostu zaczelam sie bac tych studiow. Troche ciagna sie za mna rozczarowania ostatnich miesiecy, ale dzieja sie tez rzeczy zaskakujace. Jak chocby to, ze wyczulam przyjaciela w kims, kogo trzy lata temu mialam chec zadusic. Ostatnia rzecz, jakiej bym sie spodziewala.
Teraz trzeba ustalic sobie jakis tryb i trzymac sie go przez kolejne 12 miesiecy. I zapisywac relacje na biezaco:)
Sunday, 28 September 2008
Wednesday, 3 September 2008
Ktos tu sprawdza moja wytrzymalosc. Wszedzie Niemcy. Inwazja. Sezon na Niemcow. Co drugi klient w pracy- Niemiec. Facet, ktory przyszedl dzis z coreczka-Niemiec. Bezczelnie flirciarski i jak na czyjegos tatusia calkiem apetyczny, tylko czemu do cholery mowi do mnie, ze 'German boyfriend' to jest 'excellent choice'. No nawet mi sie go uswiadamiac nie chcialo. Nie pamietam, zebym kiedykolwiek spotkala tylu Niemcow w tak krotkim czasie i kiedy najmniej mam ochote na ten jezyk i cala reszte. A teraz plaga jakas. Ta dziewuszka dzisiaj, po tym jak jej pomoglam, uscisnela oficjalnie moja reke dziekujac grzecznie. Nooo, jesli oni od malenskosci sa tak wytresowani, to ja sie nie dziwie, ze w wieku 36 lat maja problem z okazywaniem emocji. Najwiekszy dramat moze przejsc bez mrugniecia okiem. Ja bardzo dziekuje za taki ''excellent choice'' i wypisuje sie z tego biznesu. Dostalam zaproszenie na jutrzejsze otwarcie wystawy Caroline, dziewczyny Davida. Na Davies' Street. No i tam moje obie kiecki by sie nadaly, takie lokum i towarzystwo nadobne. Moglabym pojsc uwieszona na ramieniu Szwajcarskiego kolegi i pokazac jak bardzo mnie ta niemiecka suchota wisi, ale wiem, ze szlag by mnie predzej czy pozniej trafil, wiec oszczedze sobie tego wszystkiego i nawet darmowe ( i lepsze niz gdzie indziej;) wino i szampan mnie nie skusza. Bojkot. Nie wiem o co chodzi z tym nalotem znad Renu, ale to juz nawet nie jest smieszne. Jakos po ulotnieniu sie marnego dziennikarzyny nie nadziewalam sie na kazdym kroku na Polakow. A teraz chcac sie odizolowac, co chwile slysze "Naa jaaa".ugh. Wlaczam sobie Trojke na noc, a tam muzyka ze zdartych plyt. Po niemiecku dla odmiany.
Subscribe to:
Posts (Atom)