Saturday, 19 January 2008

Pustostan Czaszkowy

Jeszcze 2000 slow i bedzie po wszystkim, zamkniemy semestr zimowy i zaczniemy ostatnie okrazenie na studiach. Wmawiam sobie, ze burza sprzed kilku dni byla pierwsza burza wiosenna tego roku! Trzeba pomyslec, jak powoli zamknac ten rozdzial, ktory sam sie pisal przez ostatnie cztery lata. Zewszad docieraja zaklady: wroci? nie wroci? kolejne studia? A moze klasycznie spier**** jak za starych dobrych czasow? Bieszczady snia mi sie coraz czesciej, znak, ze czas sie ruszyc.
Zeby bylo jeszcze bardziej w krzywym zwierciadle, udzielilam belkotliwego wywiadu telefonicznego na temat wlasny. Tzn poczatkowe zalozenie chyba bylo inne, ale jakos tak wyszlo...

W salonie sprzet do produkcji video, wart dobrze ponad 10 tysiecy funtow. Chodze kolo tego i mysle: jest ubezpieczony, a gdyby tak zaaranzowac fikcyjne uprowadzenie tych dobr....kasy wystarczyloby na eskapade do Meksyku czy cos... Nie wiem, czy morale mi juz tak opadly, czy to chcec wyrwania sie stad wylazi ze mnie przy kazdej okazji, ha!

Wlaczam bezniedzwiedziowa Trojke, z mysla, ze jakies polskie dzwieki pomoga mi w pisaniu, a tam co ? Sex Pistols! I tak caly dzien, na zmiane z The Clash.

Thursday, 17 January 2008

Umarl blog, niech zyje blog!


Minely dokladnie cztery lata od przyjazdu na Wyspy. Moze to dalej posylwestrowy kac, a moze naprawde nadchodza duze zmiany. W polowie maja mam nadzieje szczesliwie skonczyc studia i mysl o zmianie otoczenia powraca dosc natarczywie.
Usmiercilam poprzedniego bloga, tak w ramach czystki, ktora zaczelam wokol siebie przeprowadzac we wrzesniu i mysle jak to zrobic, zeby ten nowy nie zlewal sie tak bardzo z wszechobecnymi stronami Polakow w Londynie. Nie krece sie w okolicach POSKu (chociaz bylam tam na kilku ciekawych spotkaniach i dobrym serniku), nie ograniczam sie do polskich produktow spozywczych, a takze nie wychwalam ani nie przeklinam polskiej emigracji. Po prostu chcialam mieszkac zagranica i wyniesc z tego jak najwiecej obcokulturowych doswiadczen, a nie zarabiac funty przy jednoczesnym opluwaniu brytyjskiego i kolejnych polskich rzadow.

Sciezka: au pair(poczatkowy plan zakladal tylko pieciomiesieczny pobyt), recepcjonistka w idiotycznie drogim hotelu (ktory tak naprawde kocham, bo pozwolil oszczedzic pieniadze na studia), studentka (z dwuletnim poslizgiem, ale za to o ile madrzejsza buehe!)