Thursday, 17 January 2008

Umarl blog, niech zyje blog!


Minely dokladnie cztery lata od przyjazdu na Wyspy. Moze to dalej posylwestrowy kac, a moze naprawde nadchodza duze zmiany. W polowie maja mam nadzieje szczesliwie skonczyc studia i mysl o zmianie otoczenia powraca dosc natarczywie.
Usmiercilam poprzedniego bloga, tak w ramach czystki, ktora zaczelam wokol siebie przeprowadzac we wrzesniu i mysle jak to zrobic, zeby ten nowy nie zlewal sie tak bardzo z wszechobecnymi stronami Polakow w Londynie. Nie krece sie w okolicach POSKu (chociaz bylam tam na kilku ciekawych spotkaniach i dobrym serniku), nie ograniczam sie do polskich produktow spozywczych, a takze nie wychwalam ani nie przeklinam polskiej emigracji. Po prostu chcialam mieszkac zagranica i wyniesc z tego jak najwiecej obcokulturowych doswiadczen, a nie zarabiac funty przy jednoczesnym opluwaniu brytyjskiego i kolejnych polskich rzadow.

Sciezka: au pair(poczatkowy plan zakladal tylko pieciomiesieczny pobyt), recepcjonistka w idiotycznie drogim hotelu (ktory tak naprawde kocham, bo pozwolil oszczedzic pieniadze na studia), studentka (z dwuletnim poslizgiem, ale za to o ile madrzejsza buehe!)

No comments: