10 tygodni i moj plan piecioletni dobiegnie konca. Przyzwyczailam sie tego, ze wiem co mam do zrobienia w kolejnych latach, a tu nagle z lat zrobilo sie 10 tygodni! Woohaaa!
Odlozylam na sterte ksiazki, bez ktorych moge sie obyc. Pojada na Wyspianskiego, razem z innymi gratami, ktore niewiadomo skad sie wziely. To troche tak, jakby zrzucac balast z balonu, zeby latwiej i szybciej bylo latac.
Piatkowy wieczor na szczescie okazal sie czysta rewelacja (zaraz po odbebnieniu kilku godzin oficjalnej czesci konferencji) i juz nie pamietam kiedy sie ostatnio tak wytanczylam i usmialam. Dzis Steve wpakowal mi do torby plik plyt(One Deck & Popular i inne poczynania) i powiedzial, ze jak znajde miejsce, to on moze nawet w ten piatek zwiesc sie z gramofonami i znowu dla nas zagrac. To chyba bedzie ten element studiow, za ktorym bede tesknic najbardziej heh.
Skoro juz tu dzis jestem, to chcialam powiedziec, ze: bardzo przepraszam tych, co to czytaja i jeszcze pamietaja zasady polskiej ortografii i interpunkcji. Przepraszam za przecinki, ktorych brakuje i za zdania, ktore "Nie Robia Sensu". I za to, ze napisalam gdzies tutaj "trzcionka", majac na mysli "czcionke".
Monday, 25 February 2008
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment