Tuesday, 19 February 2008

Jak uniknac pracy grupowej w grupie? Do tego, jesli grupa to same dziewczyny? A jak powszechnie wiadomo, wole pracowac z facetami. I ze tak naprawde to nie ma zbyt wielu dziewczyn, ktore darze prawdziwa przyjaznia/zaufaniem (tak, tak, Wy czytajace zaliczacie sie do tych wyjatkow). I ze mam wiecej kolegow niz kolezanek (kolezankow:). Bo dziewczyny potrafia byc zawistne i dowalic czlowiekowi jak zaden facet.

Jedna miala pomysl na magazyn. Cztery inne go poparly. W tym ja. Po czym trzy z nich strzelily focha, juz po podziale rol. Zostalo nas dwie. Miesiace do oddania calej gazety tez zostaly dwa. A dzis poczulam jak zaciskaja mi sie piastki i jak bardzo bym chciala, zeby moja grupa byla jednoosobowa. Bo jak nie zdaze, to przez sama siebie.

Strzele zatem sama sobie focha do konca dnia. A do 'siatek', rysunkow, czcionek i innych oczoplasow wroce rano. A na teraz mam dwugodzinny koncert z Dublina: Springsteen and the Sessions Band. Duzo spiewania o Irlandczykach, ktorzy wsiedli na lodki i ruszyli za ocean. A do Stanow przybyli "z pustymi brzuchami, ale z ogniem pod nimi". Taa....Tez mam chec wsiasc na lodke, odepchnac sie nozka od brzegu i poplynac w cholere.

P.S. W weekend, poza kilkugodzinna przeprawa ze wschodu na zachod miasta i z powrotem( bo mam skleroze i jak sie nie ma w glowie to sie ma w pociagu) oraz niedzielna uderzeniowa dawka kultury(?) odbylam tez przyspieszony kurs internetowy robienia nalesnikow (umialam, ale zapomnialam;) i to tez zawdzieczam cierpliwosci i dobremu sercu kolegi. Ktory jest oczywiscie facetem.


P.S. 2
Poza Springsteenem i nalesnikami na focha dobrze tez robi Manu Chao i "Rumba De Barcelona" -fajne, bo nic nie rozumiem (poza "rumba" i "Barcelona"), wiec mozna sie odmozdzyc!

4 comments:

Anonymous said...

Ania W. said:

No tak, umiesz liczyć-licz na siebie! Bo przecież grupa nie jest zespołem i nic nie poradzisz na fakt, że niektórzy mają słomiany zapał, grr...podzielam słuszność poirytowania w tej sytuacji.(tu musiałam po namyśle usunąć część zdania:p...po dłuższym, zastanowieniu zlikwidowałam również drugą część;)Aczkolwiek przyjaciółki od serca są na pierwszym miejscu i tego nic nigdy nie zmieni!;) W końcu to z NIMI można przez 1,5 godziny rozmawiać przez telefon, gdy obiad stygnie;):*:*:*
Komentarz uzupełnię przy okazji "na osobności", włącznie z wyciętym zdaniem:p

Iza said...

->Ania W.

Trzeba bylo mnie zjechac, ze Ci obiad stygnie ;) calusy!

Anonymous said...

Ania W. said:

Oszalałaś?;) Sama o nim zapomniałam, poza tym są rzeczy ważne i ważniejsze-rozmowę zaliczam do tej drugiej grupy;) buuzi:*

Anonymous said...

faceci gora!!!
yeah!!!