Saturday, 5 April 2008

Pijemy za lepszy czas






Przyjechaly Wilki (a nie wiedzialam, ze jeszcze istnieja), impreza etniczna w jednej z sal O2. Znajomi z polskiej gazety wpisali mnie na liste gosci, to poszlam, bo ile mozna przed komputerem siedziec. I bylo zaskakujaco dobrze! W skrocie: nowych piosenek nie znam i raczej nie wpadaly w ucho, ale micha mi sie ucieszyla na dzwiek starych kawalkow. Czesc koncertu byla tylko akustyczna i to im chyba najlepiej wyszlo. Tylko Gawlinski wydawal sie byc zestresowany tym, ze palic nie mozna (wiec co chwile ktorys z technicznych dostawal bluzga). I na widok czyjejs zapalniczki (wyjetej po to, zeby zrobic "swiatelko", a nie odpalic papierosa) powiedzial cos w stylu: "Uwazaj, tu nie mozna palic, przekroczyc zadnej linii. W tym poukladanym kraju BIALEGO CZLOWIEKA". I to w sumie nie wiem, jak mialo byc zrozumiane. W kazdym razie, dla mnie takie imprezy dalej sa dosc egzotyczne. Pewnie gdyby nie darmowe zaproszenie i to, ze do Areny O2 mam 10 minut, chyba nie chcialoby mi sie specjalnie wyprawiac na Wilki. I to nie to, ze gardze. Po prostu nie czuje sie tu jak jakis rozbitek losowy i nie potrzebuje misjonarzy z kraju, zeby mnie na obczyznie pocieszali. Ale wiele osob z tlumu nie ukrywalo wzruszenia, wrazenie jak na koncercie w Hali Ludowej, masa piwa, ktos pijany popchnal znajomego za to, ze jest gejem. Ot, taki polski klimacik. Napilismy sie zatem "za lepszy czas" i to by bylo na tyle.

No comments: