Tuesday, 10 June 2008

Indy, Sowieci i kosmici, czyli zycie po studiach

Z racji, ze legitymacja studencka podziala mi do konca miesiaca, robie z niej uzytek, gdzie sie da. Na przyklad w kinie. Z ze dwa opasle czasowo filmy wyswietlaja, postanowilam za 5 funtow od sztuki zaszalec.
"Sex And The City", poza masa innych emocji, wzbudzil we mnie zazdrosc na tle nieposiadania tylu i takich butow jak bohaterki filmu. A to, ze sie nie wczulam w cale 160 minut chyba wynikalo z tego, ze nigdy z serialem na biezaco nie bylam. Wiec doszlam do wniosku, ze tak jak w przypadku Simpsonow, wystarczyla mi wersja telewizyjna.
Dzis kolejna pokusa: Indiana Jones. O ile poprzednie trzy czesci moge ogladac co jakis czas, dajac sie nabierac na Forda lubiezne teksty, tak tym razem na jednokrotnym obejrzeniu poprzestane. Wszystko bylo- kapelusz, bicz, transformacja z profesorka w poszukiwacza skarbow i przygod, piekna kobieta, rubaszny Brytyjczyk alkoholik...W miejscu nazistow tym razem Sowieci, piekna agentka obcego wywiadu(Kate Blanchett mowiaca:" Daawaj")i mniej lub bardziej ciete zarty... Tylko, ze Indy nosi spodnie dla starszych panow, za luzne, z ogromnymi zaszywkami z przodu, no i skoczny juz taki nie jest. Piekna kobieta, to stara narzeczona, od ktorej Indy zwial sprzed oltarza(prosze, jest i nawet analogia z Sex And The City), bo bal sie zobowiazan, a tymczasem ma z nia doroslego juz syna. A na jej zarzut, ze pewnie po niej bylo wiele kobiet, w ktorych zyciu zamieszal, Ford odpowiada: "Owszem bylo, ale z wszystkimi byl jeden i ten sam problem; nie byly Toba, kochanie". Mamy zatem odgrzewany romans, duzo efektow specjalnych, ale to wszystko i tak blednie przy glownych bohaterach filmu-kosmitach!
Cale szczescie, ze duzo w tym ironicznych wstawek i ze tworcy nawet nie probuja sugerowac brania filmu na powaznie. Fakt, ze Indy i stara narzeczona pobieraja sie na koniec, raczej gwarantuje, ze kolejnych czesci nie bedzie i chwala Hollywood za to!
A ze w kinie bylam sama(to znaczy sama w sali kinowej), to moglam sobie na glos zanucic slynne "tu tu tu tu, tuu tuuu tuuuu". Tak na pozegnanie!

No comments: