Sunday, 28 September 2008

LCC

Jutro pierwszy dzien nowych studiow i nowego wszystkiego. Do nowego domu juz sie chyba przyzwyczailam, moze dlatego, ze tylko kilka krokow od starego. Mamy nawet kota, ktory rozumie tylko jamajski akcent. Przydalyby sie wakacje, bo brak energii nastraja mnie srednio, a przeciez powinnam szalec ze szczescia. Moze po prostu zaczelam sie bac tych studiow. Troche ciagna sie za mna rozczarowania ostatnich miesiecy, ale dzieja sie tez rzeczy zaskakujace. Jak chocby to, ze wyczulam przyjaciela w kims, kogo trzy lata temu mialam chec zadusic. Ostatnia rzecz, jakiej bym sie spodziewala.
Teraz trzeba ustalic sobie jakis tryb i trzymac sie go przez kolejne 12 miesiecy. I zapisywac relacje na biezaco:)

2 comments:

Anonymous said...

no, kochana!
bede trzymac za Ciebie kciuki, choc wiem, ze dasz sobie rade doskonale.

tylko rok! jeszcze tylko jeden rok! STAY STRONG :)!

sciskam mocno!
x

Iza said...

No i wzajemnie, bo przed Toba tez chyba rok ostatecznej mobilizacji, nie? Sciagnelas mnie tu, to teraz trzymaj kciuki hehe:D xox