Sunday, 17 August 2008

7 Bennett Grove, SE13 7RF





Miesiac do wyprowadzki, kilka dni wiecej do kolejnych studiow, chwytanie sie starej pracy jako deski ratunkowej. Rozpierdziel totalny, ale tez nadzieja na to, ze musi sie znowu udac. Udawalo sie tyle razy i niczego nie zaluje!
Ostatnio probowalam sobie przypomniec wszystkie kody pocztowe miejsc, w ktorych mieszkalam. Tu w Anglii. I okazalo sie, ze juz nawet nie pamietam w ilu miejscach mieszkalam/pomieszkiwalam. Ian rzucil haslo, zebysmy wytatuowali sobie na ramieniu kazdy kod pocztowy od momentu przyjazdu do Londynu. Przy SE13 7RF mieszkalam najdluzej i jakos dalej nie moge sie oswoic z mysla, ze trzeba sie pakowac. Z jednej strony nie moge sie doczekac, bo irytacja siega zenitu i wiem, ze najwyzsza pora odciac sie od pewnych spraw i ludzi. A z drugiej, zostawic domek i pokoj z widokiem na ogrodek, stara sofe na, ktorej niejednego chlopca sie calowalo (alez ja brzmie jak jakis stary oblech, hejjjj!)i cudownych sasiadow. I to chyba byl moj pierwszy 'prawdziwy' dom w Londynie. Sadzac po ilosci gratow, zasianiu maciejki i pierwszym upieczonym ciescie, stwierdzam, ze chyba osiedlilam sie tu na dobre.
Wczoraj odbyla sie druga filmowa pielgrzymka na Hackney. Miejsca najstraszniejszego do zycia, wedlug pewnych madrych badan. A tam-cudowne mieszkanie w dawnych pomieszczeniach jakiejs manufaktury. Jak z filmu. Zreszta filmowcy tam mieszkaja i wieczor filmowy nam zorganizowali. I chociaz trace pewnosc i orientacje po przekroczeniu rzeki po zmroku, czuje jak wsiakam w to miasto coraz bardziej. Coraz wiecej pojawia sie takich miniwysp, jak to mieszkanie, ktore powoli tworza mape tego mojego miasta. Kilka ulic dalej mieszkanie Iana, z tarasem na dachu, z ktorego mozna sie gapic w swiat. I teraz tylko musze znalezc takie miejsce dla siebie. Stanowczo odmawiam przeprowadzki na polnoc i uczepilam sie mojego SE, chociaz media podaja, ze tu to sie dopiero zle dzieje. Czaje sie na pokoje w New Cross, bo stamtad latwiej na nowa uczelnie dojechac. I mieszkaja tam Noel i Steve i Zeke. Nie jest tak fajnie, do rzeki dalej, a drogo w cholere, bo Goldsmiths College ma tam swoje gniazdo. Ehhh...

No comments: