Monday, 18 August 2008

Lezy mi cos na watrobie. Moze po dlugim i glupim dniu w pracy, ktorej szczerze zawsze nie znosilam (no moze poza czasem, kiedy byla tam lepsza ekipa). Modle sie zeby cos innego w tym tygodniu wypalilo, bo juz jest apatycznie.
Dziekan Steve K. maila napisal, ze z wielka checia bedzie dj'em na naszej imprezie pozegnalnej w pazdzierniku. Ktora ja mam zorganizowac. I powinno byc conajmniej tak dobrze, jak w lutym po konferencji. A ja nie moge mu powiedziec czemu nie bedzie nawet w polowie tak dobrze. I w ogole tesknie za nim okrutnie i brakuje mi jego madrosci na co dzien. Nie bedzie pracowal na LCC, ale teraz juz sama nie wiem, czy ja tam bede, bo kasy dalej brak. Chyba powinnam zalozyc osobnego bloga, anonimowego, do smucenia.

2 comments:

Anonymous said...

nie smuc, izunia... uszy do gory!
:*

Iza said...

Uszy uszami, ale czasem mozna sie naprawde wkur***