No to wymienilam chlopa na dwie sukienki. Piekne. Jedna czarna, lsniaca. Druga krwistoczerwona. Poezja!
Wyjelam pieniadze na nowy depozyt i czynsz, a tu w droge wszedl mi sklep i te kiecki. Szykuje sie jeden potencjalny slub za rok, wiec jestem juz gotowa. Ale tak naprawde to musialam sobie poprawic humor i to sie okazala najszybsza metoda. Pani za lada mowi do mne, ze teraz jest tyle czerwonych sukienek, a w lutym to zadnej nie mozna znalezc. Nie za bardzo rozumialam o co jej chodzi, bo luty to juz nie swieta i nawet na pracownicze christmas party za pozno, a i czasem jest po karnawale. Ona dalej swoje o tym lutym i wreszcie mowi, ze kobiety to zawsze na Walentynki szukaja czerwonych kiecek. I ze dobrze, ze teraz kupuje, bo moge sobie do szafy schowac i w lutym bedzie jak znalazl. To mnie zaskoczyla! W zyciu bym na to nie wpadla, ale w sumie jest to jakas mysl...Mowie jej, ze kupuje kiecke z powodow dokladnie odwrotnych-zamieniam faceta na kiecke, a nawet dwie.
Kiecki piekne, a to, ze ten rok to pod wzgledem chlopow jakis niewypal, to juz nie do konca moja wina. Najpierw zakompleksiony dziennikarzyna, ktory cale szczescie, ze sobie poszedl. Teraz wprawdzie nie nieudacznik, ale tez ciezki przypadek. Nie pozostaje nic innego jak tylko gorzko zasmiac sie nad jakoscia mezczyzn w tych czasach. I w wolnym czasie umowic sie z niezawodnym kumplem, ktory kiecki doceni, a to co w kiecce jeszcze bardziej :)
Friday, 29 August 2008
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment