Monday, 2 June 2008

Bruce Springsteen & The E Street Band!






Trzy tygodnie absolutnego mlynu, w czasie ktorych wszystko znowu zmienilo sie o 180 stopni.
Sesja przelknieta, wyniki zaskakujaco cieszace, wystawa udana, impreza po wystawie jeszcze bardziej, potem jeszcze kilka innych okazji do swietowania, randka na oslodzenie tego wszystkiego, oferta studiow magisterskich na University of the Arts London, a przedwczoraj cos, co przebilo nawet randke- koncert Bruca Springsteena! Absolutne wydarzenie roku, a moze raczej najlepsze podsumowanie tego roku, jakie moglam sobie zaplanowac! Bruce na wyciagniecie reki i choc ma swoje lata, to jak zaspiewal "I'm on fire" kucajac metr ode mnie, to byl seksowniejszy od niejednego mlodego faceta! Brat patrzyl na mnie troche z politowaniem, ale tez mu sie podobalo hehe. 25 utworow, starych i nowych, a The E Street Band w swietnej formie i tylko brak zmarlego niedawno Dannego Federici. Ale dzieki opowiesciom Springsteena i tak wydawalo sie, ze jednak tam byl.

Co mnie zaskoczylo, a moze nie powinno, to fakt, ze bylam najmlodsza z calego tlumu. Przynajmniej z tego na plycie stadionu. Moje pokolenie jednak jest do dupy pod wieloma wzgledami i to sie przedwczoraj znowu potwierdzilo. Ale przynajmniej spokojnie moglam sie dostac do samej barierki z przodu, nie ryzykujac urazu czaszki,przy czym starzy rockmeni wcale w miejscu nie stali i tlum skakal dosc zwawo. Kilka razy, gdyby nie barierka, zabrano by mi aparat, bo niby wolno miec, ale jednak filmowac nie za bardzo, zwlaszcza calych utworow. Na szczecie panu z obslugi przez barierke sie skakac nie chcialo, ale mialam szczere obawy, ze bedzie czekal na mnie przy wyjsciu.
Nie czekal, wiec mam pare zdjec i kilka krotkich klipow, bo tez wolalam skakac, co z filmowaniem nienajlepiej sie zgralo.

2 comments:

Anonymous said...

stary, ale JARY!!!

ale wierna pozostaje Stingowi ;)

Iza said...

taaaa, wymierajacy gatunek niestety:)