Jak to mozliwe, ze juz prawie grudzien? I ze juz mi sie zbiera na podsumowanie roku, w ktorym wydarzylo sie az za wiele? Cos co w styczniu sprawialo mi przykrosc, teraz uwazam za totalna zenade. Egzaminy, ktorych sie balam poszly w niepamiec. Rozbabralam kolejne studia i za dwa tygodnie pierwszy etap tez bedzie juz za mna. Zaprzyjaznilam sie z kims, kogo kiedys nie moglam zniesc. Przeprowadzilam sie, obcielam wlosy. Zakochalam sie i mam problem z odkochaniem. Zaraz kolejne urodziny i przynajmniej wiem, ze nie beda tak nieprzyjemne jak ostatnie. Czyli juz jest lepiej. Siostra przyleci, ktorej nie widzialam od roku.
Co uwazam za najwieksze bledy ostatnich 11-12 miesiecy?
Na pewno to, ze za bardzo martwilam sie sprawami, ktorych rozwianie nie nalezalo do mnie. Ze wydawalo mi sie, ze poznalam kogos, z kim fajnie by bylo sie dluzej spotykac, a to niestety byl klasyczny gowniarz z kompleksem, ktorego chlopcy(tak, chlopcy a nie mezczyzni) nie potrafia opanowac. Ze nie wyjechalam w lecie na dluzej. Ze nie potrafilam byc 'bardziej soba' w dwoch sytuacjach.
Nie ma tych zali za duzo.
Z tego co mi sie udalo niewatpliwie:
Napisac dwa ogromne eseje z filozofii, w ciagu dwoch dni, zaraz po tym jak chlopiec z kompleksem malego wacka zrobil mi scene.
Skonczyc studia z dobrym wynikiem i dostac na kolejne.
Zakochac sie w kims zupelnie nowym kilka dni po tym, jak chlopiec z kompleksem malego wacka okazal sie byc chlopcem z kompleksem malego wacka i doszlam do wniosku, ze powinien niezwlocznie isc w cholere.
Udalo mi sie jeszcze pare innych fajnych rzeczy, absolutnie wazniejszych od tej ostatniej. Ale o tym postanowilam tu wspomniec, bo wiem, ze istnieje cala masa panow z malymi wackami, a wcale nie sa z tego powodu podli. Wrecz przeciwnie. A ja sie na taka podlosc nacielam i to byl najbardziej gowniany numer tego roku. Zero w tym stwierdzeniu elokwencji, ale tez wposmniana osoba nie zasluguje na zdzblo powazania.
Byc moze jutro to wykasuje, bo jednak wlaczy mi sie samocenzura, ale poki co: tak, uwazam tamta relacje za najglupsza rzecz jaka w tym roku zrobilam. Moj blog, wiec moge sobie obsmarowac, kogo chce. Dobrze, ze pisze o tym na swoim, a nie jego blogu, nie?
W srode wpadlam na otwarcie kolejnej wystawy w SLG i jak zwykle serce na miod, bo wiekszosc gangu tam spotkalam. Nigdzie tak nie odczuwam szczerej sympatii jak wlasnie tam. Podlani bialym winem prznieslismy sie we trojke do Trafalgar Tavern. I teraz juz wiem, ze Steve K. to czlowiek, do ktorego jak w dym moge biec z kazdym powaznym problemem. Bo jako dziekan, na moja wzmianke o wstretnej sytuacji z osobistym Niemcem, powiedzial :''But you're absolutely wonderful, what happened? What the fuck is his problem?". I ze on chce zebym byla szczesliwa i ze Niemca moze opierdolic. I ani slowka o tym, ze spotykalam sie z jednym z nich. I za to go kocham i nie zaluje, ze mu powiedzialam. Ehh.
Jesli chodzi o LCC, to powoli zaczynamy sie rozgryzac. W piatek byla kolacja pseudoswiateczna. W restauracji, w ktorej na pewno jest jakis fetysz klub w podziemiu. Logo to czerwone serce za kratami. W a oknach kraty, a na szybach serca, ktore po zmroku podswietlane sa na czerwono. Zadne inne slowo tutaj nie pasuje tak, jak angielskie 'kinky'. Wszystkie dziewczyny wygladaly cudnie i wydaly sie nawet sympatyczniejsze. Przy okazji srodowych prezentacji przekonamy sie, jaki skutek to przelamywanie lodow przyniesie, ale zdecydowanie jest luzniej.
Sunday, 30 November 2008
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
1 comment:
zaluje, ze jeszcze nie znalazlam sily, zeby jej to wszystko wyrzygac... prosto w twarz...
zaluje, ze nie zaszczepilam sie na wscieklizne, zanim wyjechalam na wakacje... hahahaha!
a o nadchodzacyh urodzinach nawet mi nie wspominaj... tragedia...
a wlasnie, a'propos, bedziesz w polowie stycznia we wroclawiu?
x
Post a Comment