Sunday, 23 November 2008

Wywloklam sie w tym mrozie na piwo z G. i zlozyl mi oferte, ktorej nie sposob odrzucic. Nie, nie taka oferte...On i zonka wyjezdzaja na swieta, wiec koteczka nie ma z kim zostawic. A ja mieszkam blisko, wiec moze moglabym sie do nich na te 3 tygodnie przeniesc? Czy bym mogla? Ja juz bym sie dzisiaj przeniosla! Nawet nie musi mi za to placic (ale ponoc zonka sie upiera, ze mam miec zaplacone). Wszystkie jego filmy, ksiazki i plyty no i samodzielne przytulne mieszkanko tylko dla mnie.I koteczek. Koteczek pewnie po ich powrocie bedzie rozumial tylko po polsku. Oby tylko nie zwiala-od razu przypomniala mi sie scena jak Kargul z Pawlakiem swiniaka pasta do butow pastowali zeby za dzika robil...A tak w ogole to mysle, ze koteczek to tylko przykrywka. G wie jak mnie do goraczki doprowadza mieszkanie w tak duzym domu i wie ile mam pracy przez swieta. Wiec az mnie ta jego propozycja wzruszyla! Oczywiscie po jakims czasie pomyslalam sobie, ze to znowu ironia losu-wszak nie do tego 'profesora' mialam sie wprowadzic, nie? Mam nadzieje, ze to wszystko sie na dniach potwierdzi i juz sie doczekac nie moge! W pracy powiedzialam, ze na Swieta i Sylwestra mnie nie ma. Nie musze nawet nigdzie jechac (jasne, ze wolalabym byc we Wroclawiu, ale kto normalny zaplaci 300 funtow za bilet?) i moge siedziec w domu z Suzie. Ze nie wspomne o dreszczu emocji zwiazanym ze spaniem w lozku G :]
.
.
.
.
.
.
...ciekawe ilu z Was uznalo to ostatnie zdanie za niesmaczne...?

2 comments:

Anonymous said...

ja nie... :D

Iza said...

tak myslalam :]